ODDZIAŁ POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO - KRAJOZNAWCZEGO
im dr. M. Orłowicza
ul. Wojska Polskiego 2
Międzygórze 57-522 Domaszków
tel./fax + 48 74 813 51 95
e-mail : pttkbiuro@ta.pl

Print

Miejscowość



 

Międzygórze – wieś i stacja klimatyczna, położona na wysokości 570 – 750 m n.p.m w uroczej, wąskiej i głębokiej dolinie Wilczki, nad którą wznoszą się kulminacje Masywu Śnieżnika:

  • od północy: Smrekowiec ( 1123 m n.p.m. ), Jaworowa Kopa ( 1138 m n.p.m.) i Igliczna (845 m n.p.m.),

  • od południa: Szeroka Kopa ( 871 m n.p.m. ). Tu w miejscu zwanym Jamą, zbiegają się potok Bogoryi, z rzeką Wilczką.

Pierwsza wzmianka o Międzygórzu pochodzi z 1631r. Jednak jej początki sięgają 3 ćw. XVI w. jako osiedle drwali eksploatujących bogate i cenne tutejsze drzewostany.

Rozwój małej, zagubionej w górach miejscowości, wiązał się z kolejną zmianą jej właściciela, który nabył rozległe dobra w pd. części Ziemi Kłodzkiej – tzw. Państewko Śnielińskie. Oto bowiem w 1838 roku wieś z całą rozległą okolicą została sprzedana królewnie Mariannie Orańskiej. Tym samym rozpoczął się ożywiony rozwój miejscowości. Założyła ona szereg domów gościnnych i stawy pstrągowe. W tym też okresie – zwabiony doskonałymi warunkami klimatycznymi dr Henryk Janisch z Jawora – założył tu swój zakład, inicjując działalność leczniczą. Powstało wówczas wiele pensjonatów, w tym obecny ”Gigant” i “Jawornicki Młyn” ( DW “Słowik” ), “Pod Pstrągiem” ( Hotel nad Wodospadem ), “Złoty Róg” i wiele innych. Ich górski charakter – styl alpejski – dobrze harmonizuje z otoczeniem i miejscowym budownictwem drewnianym.

Na ożywienie miejscowości duży wpływ miało rozwijające się narciarstwo, propagowane przez Austriaka Mathiasa Zdarski'ego. W roku 1911 zorganizowany został w Międzygórzu pierwszy kurs narciarski. Wkrótce powstały tu narciarnie i wytwórnia wosku.

Miejscowość stała się bardzo popularnym uzdrowiskiem i ośrodkiem narciarskim.

Po 1945 roku obiekty zostały upaństwowione i przejęte przez FWP. Na początku lat 70 – tych XX w. zaczęto organizować obozy lingwistyczne, m.in.: esperanckie. Kryzys lat 80 – tych XX wieku przyniósł degradację wielu obiektów wczasowych FWP . W tej chwili większość z nich jest w rękach prywatnych.

Będąc w Międzygórzu warto zobaczyć:

  • rezerwat krajobrazowy “Wodospad Wilczki” - chroniący przełomowy odcinek rzeki Wilczki i jej wodospad ( 20 m ), na powierzchni 2,7 ha;

  • Park Krajobrazowy “Śnieżnik Kłodzki”;

  • Kościół pielgrzymkowy Matki Bożej Śnieżnej Przyczyny Naszej Radości na zboczu góry Igliczna ( 845 m n.p.m. ) z 1872 roku;

  • Ogród Bajek położony na wys. 780 m n.p.m. , pomiędzy górą Toczek a Igliczną, któremu bajkowy charakter nadają postacie z drewna, różne chatki i egzotyczne rośliny;

  • Zaporę przeciwpowodziową na rzece Wilczce z lat 1905 – 1908 o wys. 29 m, dł. 102 m.;

  • Drewniany Kościół pw. św. Józefa z lat 1740 – 1742, rozbudowany w 1920 roku. Przed kościołem stoi kamienny krzyż z 1781 roku.

  • Kościół poewangelicki p.w. Świętego Krzyża z 1911 roku.

  • Chaty w stylu sudeckim przy ul. Śnieżnej;

  • XIX – wieczną zabudowę w stylu tyrolskim przy ul. Sanatoryjnej;

  • Dom “Gigant” w stylu norweskim z 1882 roku ( dawne sanatorium dr Janischa ).



LEGENDY:

LEGENDA O DUCHU GÓR – LICZYRZEPIE

W bardzo dawnych czasach, gdy nie było jeszcze na naszym terenie Gór Sudetów, ziemia była płaska i urodzajna. W wiosce, która znajdowała się na miejscu obecnego Śnieżnika Kłodzkiego, mieszkał samotny kawaler, który był jednym z najbogatszych i najbardziej skąpym rolnikiem w okolicy. Uprawiał na swoim polu rzepę, którą codziennie rano liczył. Dlatego mówiono na niego Liczyrzepa. On się tym jednak nie przejmował. Najwięcej zawsze miał problemów z dokładnym policzeniem wszystkich rzep, które rosły na jego polu, bo albo było ich za dużo, albo za mało i rachunek mu się nie zgadzał. Przez to, liczenie schodziło mu aż do wieczora. Strasznie go męczyło to, że nigdy nie może być pewny ilości rzep na swoim polu.

Na bagnach, które znajdowały się na miejscu obecnej Czarnej Góry mieszkał diabeł o nazwisku Czort. Czort za przewinienia, które popełnił w piekle, był skazany na banicję, a dodatkową karą dla niego była bardzo szpetna twarz. Na widok Jego twarzy, ludzie mdleli lub uciekali bez opamiętania. Zaklęcie z Niego mógł zdjąć tylko człowiek, który dobrowolnie zgodzi się zamienić oblicze swojej twarzy na twarz Czorta. Gdy Czort szedł między ludzi, zakładał na twarz maskę. Pewnego ranka Czort przyszedł do Liczyrzepy. Ten był zajęty liczeniem swoich rzep. Czort zaproponował, że przekaże mu sekret szybkiego liczenia oraz moc tajemną. Pokazał Czort Liczyrzepie próbkę szybkiego liczenia i powiedział, że będzie mógł szybko liczyć swoje plony, bez omyłek o ile zgodzi się na zmianę oblicza swojej twarzy na twarz Czorta. Ten, nie zastanawiając się, zgodził się bez wahania. Nie wiedział, że Czort zamiast swojej twarzy ma maskę. Od tej pory nie miał problemu z liczeniem swoich rzep, ale był zdziwiony, że ludzie z wioski stronią od niego. Oni poprostu mdleli na jego widok, albo uciekali w popłochu. Pewnego razu, gdy przechodził koło sadzawki, zobaczył swoje odbicie w lustrze wodnym. Przestraszył się z potwornej twarzy, którą ujrzał. Myślał, że to twarz utopca i z ogromnym strachem i krzykiem uciekł do swojego domu. Po pewnym czasie znów przechodził koło sadzawki. Spojrzał w lustro wody i zobaczył to samo odbicie. Zrozumiał, że jest to jego wizerunek. Bardzo posmutniał, a zarazem zdziwił się, bo przecież widział urodziwą twarz Czorta. Nie przypuszczał, że Czort nosi maskę. Poleciał szybko na bagna do siedziby Czorta, ale tego nie zastał, bo Ten zdążył już uciec do piekła.

Liczyrzepa zakochany był w pięknej Emilce, która mieszkała w malowniczej chacie na miejscu obecnego Ogrodu Bajek. Dziewczyna odwzajemniała Jego uczucia. Gdy zobaczyła bardzo szpetną twarz Liczyrzepy, nie czekała aż ten odezwie się, tylko zaczęła uciekać do lasu, tak że nie mógł jej dogonić. Wtedy w wielkiej rozpaczy, po stracie swojej twarzy i ukochanej Emilki, siadł na klocu, na którym lubiła siadać Jego ukochana i gorzko rozpłakał się. Jego kapiące łzy zastygały i zamieniały się w potężne głazy, a następnie całe pasmo Masywu Śnieżnika i Sudetów.

Morał z tego wynika taki: “Nie można rozpaczać w nadmiarze, bo mogą powstać tylko skały i góry a ziemi pod uprawę chleba może braknąć”.


Międzygórze 21.01.1997r. Głaz Włodziemierz


CZART Z ŁYSEJ GÓRY

W dawnych czasach, gdy Kotlinę Kłodzką oraz Dolinę Nysy Kłodzkiej gęsty zasiedlili ludzie, diabły musiały siedzieć w piekle lub szukać sobie odludnych i spokojnych miejsc. Wtedy to diabeł przezwiskiem Czart zamieszkał w Zamku na bezludnej Łysej Górze koło Międzygórza. Na Łysej Górze żyło mu się dobrze i wesoło, aż do czasu, gdy mieszkańcy w 1742 roku wybudowali kościół. Często bijące dzwony doprowadzały go do rozstroju nerwowego. Gdy w 1782 roku wybudowano kościół na górze Iglicznej Czart już nie wytrzymał i postanowił, że zniszczy oba te kościoły. Za realizację swego postanowienia wziął się w niekorzystnej porze. Posiadał on ogromną moc, ale tylko od zmroku do godz. 2400. Akurat była to pełnia lata, zmierzch zaczynał się około godz. 2300. Czart był też leniem i śpiochem, dlatego obudził się grubo po godz, 2300. Tak więc na realizację swojego planu nie zostało mu dużo czasu. Pierwszego dnia wziął ogromną skałę i od swojego zamku zdołał ją przenieść tylko około 1 km od swojego zamku, bo kur zapiał. Czart stracił swą moc a skała spadła na ziemię, w miejscu, gdzie dziś znajduje się ujęcie wody pitnej dla DW “Widok” ( na ul. Śnieżnej ). Na drugą noc postanowił, że wstanie wcześniej. Wstał wcześniej, wziął dużą skałę i przenosił ją w powietrzu, gdy nagle zapiał kur. Czart stracił moc i skała spadła powyżej wodospadu, przy szlaku czerwonym. Czart postanowił, że ostatnią próbę musi wygrać, bo przecież do trzech razy sztuka. Wstał jeszcze wcześniej niż w dniach poprzednich, wziął jeszcze większą skałę i gdy był już pewny wygranej, bo kościół na iglicznej był pięknie oświetlony przez gwiazdy i pełnię księżyca oraz w zasięgu ręki, a do godziny 2400 jeszcze dużo czasu. Nie wiadomo skąd z chmur wyłonił się kulisty piorun, który uderzył w dzwon kościoła i nagle zaczął dzwonić. Czart nie mógł słuchać tego dzwonienia, puścił skałę i zatkał sobie rękami uszy. Skała spadła około 300 m od kościoła. Czart zdenerwowany wrócił do siebie na Łysą Górę, zburzył zamek i wyniósł się na zawsze z okolic Międzygórza.


Międzygórze 21.06.1996r. Głaz Włodzimierz.